Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia

Rok temu obiecałam sobie, że  święta będą magiczne,  prawdziwie świąteczne, będą przeciwieństwem poprzednich.

W tamtym roku nie odczułam świątecznego klimatu. Wszystko się pomieszało. Cały tydzień spędziłam z dzieckiem w szpitalu. I kiedy wydawało się, że sytuacja została opanowana, maleństwo znów zachorowało i znów pojawiła się przed nami wizja szpitala. Tym razem nie pędziłam na złamanie karku na oddział, pomimo że dostaliśmy skierowanie, ale postanowiłam sama kontrolować sytuację, codziennie robiąc badania i pojawiając się w przychodni.

Udało się. Nie było łatwo, ale się udało.

Za to z przygotowaniem świąt byłam w gęstym lesie. Mąż jeździł za karpiem dwa dni. Zjeździł całe miasto bez powodzenia. Karpia nie było. Ryby, bez której nie wyobrażam sobie świąt. Na kolację wigilijną nie miałam prawie nic. Kalafior, rybki kupione w dzień wigilii w naszym osiedlowym sklepiku, krewetki, surówka z kapusty. Nędza z bidą.

Syn odświętnie ubrany pytał, dlaczego jemy normalny obiad, a ja miałam łzy w oczach.

Dlatego w tym roku postanowiłam z tygodniowym wyprzedzeniem kupić sto kilo karpia, sto kilo kapusty na bigos, mnóstwo warzyw na sałatkę, duże ilości  ciasta. Uzgodniłam sama ze sobą, jak ma wyglądać podział zadań, rozpisałam je na każdy dzień tygodnia, żeby się nie napracować, zakasałam rękawy i czekałam na tydzień przedświąteczny, żeby rozpocząć przygotowania do wigilii.

Dzisiaj jest sobota. Zapachów w kuchni brak. Warzywa na sałatkę gotują się same. Karp jeszcze w zamrażalce, bigos nie zrobiony. Wiem, że to nie jest żadna wymówka, ale mąż miał mi umyć garnek do bigosu i zanim to się stało minęło kilka dni. Prezenty dla starszyzny nie kupione, ciasto prawie zjedzone, ja z tego wszystkiego zaraz chyba urodzę…, ale jestem szczęśliwa jak nigdy. Mam obok siebie cudownych chłopaków – najwspanialszy prezent, o jakim mogłam zamarzyć – rodzina. Zdrowe dzieci, uśmiechnięte buzie, radość. To jest moja świąteczna atmosfera, którą chłonę każdego dnia z pragnieniem chwilo trwaj… Świąteczna kartka, którą życie pisze każdego dnia…

Zaraz zabieram się do roboty i zapraszam do wysłuchania kompozycji mojego starszego syna z życzeniami zdrowych, radosnych i rodzinnych świąt Bożego Narodzenia.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *