Długi, jesienny tydzień

Właśnie trwa jeden z tych najfajniejszych tygodni, kiedy jesteśmy całą rodziną w domu. Nikt nie idzie do szkoły, nikt nie idzie fizycznie do pracy. Możemy być razem.

Jesień ma to do siebie, że czasami jest piękna,  czasami złota, czasami potrafi mienić się cudnymi kolorami. Ale przychodzi taki rok jak ten i jesień robi nam psikusa. Jest szara, deszczowa, zimna, bywa mroźna. Wtedy atakuje mojego starszego syna i straszy go kaszlem, katarem, czasami gorączką. A jak straszy, to my wtedy pędem do lekarza.

Kiedy nie pomagają naturalne metody, lekarz to ostateczność.  Musi obejrzeć, osłuchać, zajrzeć gdzieniegdzie, postukać i wypisać receptę. Tym razem nie obyło się bez antybiotyku. A jak antybiotyk, to nie ma szkoły.

W drodze powrotnej czułam, że ze mną jest coś nie tak. Mdłości ciążowe i wymioty za mną, więc dlaczego tak mnie mdli. Czyżby kolejna jelitówka? Oszczędzę szczegółów, ponieważ nie każdy ma przyjemność z czytania o takich sprawach, ale siarczyście chlusnęłam pod drzewem. Ledwo wróciliśmy do domu i znów. To musi być jelitówka. Telefon do męża. Nie minęło kilkadziesiąt minut i mąż zjawił się do pomocy.

Chłopaki to tchórze, dlatego  kiedy w pracy  dowiedzieli się, że u nas w domu nietęgo w tych zdrowotnych sprawach, wystraszyli się (każdy ma małe dzieci) i szef kazał mu zostać w domu i pracować zdalnie. Co za radość. Cały tydzień.

Jelitówka trwała do południa, potem  jak ręką odjął. Nie wiem, co to było. Najważniejsze, że tym razem przyczyniła się do czegoś naprawdę miłego.

Wiadomo –  mąż pracuje, ale mam go pod ręką. Kiedy syn pyta, gdzie tata, odpowiadam, że w pracy, czyli w sypialni.

Dzisiaj rano mąż był zaaferowany , zamyślony – dotyczy to kupna nowego mieszkania, ale o tym następnym razem – chodził w kółko, a syn chciał uzyskać od niego odpowiedź na jakieś zadane pytanie. Chodził za nim, a tata nic. W końcu syn patrzy zatroskany na niego i pyta: tata,  a ty jesteś chory?

To mnie rozłożyło na kolejne kilkadziesiąt minut, śmiałam się do rozpuku. To jest naprawdę miły, rodzinny tydzień. Niech trwa…

 

Pozdrawiam ciepło 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *