Przebojowy garnitur

Dzisiaj robię sobie przerwę od dzieci i zajmuję się mężem 🙂

Kiedy mój mąż zapowiedział, że musi kupić sobie nowy garnitur do pracy, bardzo się ucieszyłam. Wreszcie. Ale kiedy zaczął namiętnie czytać informacje na ten temat czyli dokształcać się z garniturologii, pomyślałam, że sprawa robi się poważna.

Nawet nie wiedziałam, że kolor garnituru jest istotny w dress codzie . Moje kryteria to ładny, brzydki. U mojego męża w szafie wiszą dwa: jasny  i grafitowy, czyli za duży i za mały. Obydwa zakupione na śluby: siostry i nasz.

Kiedy dziesięć lat temu kupowaliśmy garnitur na nasz ślub, oddaliśmy się w ręce profesjonalistki, czyli  pani w sklepie. Jak na tamte czasy był naprawdę dobrze skrojony, szyty jak na miarę, w modnym  ciemnografitowym kolorze. Nie mogłam się napatrzeć na pana młodego. Zresztą każdy pan młody ubrany w garnitur wzbudza we mnie te same uczucia. Nie bez kozery ktoś kiedyś powiedział „za mundurem panny sznurem”. A jeśli jest to jeszcze nasz osobisty mundur, zdobyty krwią i blizną, wtedy jego wartość znacznie rośnie.

Kiedy w zeszłym roku dostaliśmy zaproszenie na wesele, ze zgrozą obserwowałam męża wyciągającego  z szafy ślubny mundurek. Napięcie wzrosło, kiedy go ubrał. Musiałam robić dobrą minę do złej gry, żeby go nie zniechęcić  do udziału w imprezie i nie dopuścić do pochopnej rezygnacji. Na zakup nowego nie było już czasu. Marynarka za duża, spodnie w pasie za małe. Ale znalazłam sposób na ciasnotę w spodniach – maskujący pasek; sposób jest bardzo prosty: nie zapina się spodni, zakłada pasek  i po krzyku.

Śmialiśmy się  z szerokości spodni: typ hippi, spodnie dzwony. To znaczy ja śmiałam się w duchu i przytulałam czule do męża.

Od wczoraj stałam się ekspertką od garniturów.  W przeciągu tych wszystkich lat bardzo dużo się zmieniło. Już nie szyją prostych, długich marynarek , jakie wiszą w naszej szafie, teraz są taliowane marynarki, slimowane spodnie. Z mieszanych materiałów – do pracy, z wełny z podwójnym skrętem – na bardziej oficjalne spotkania.

My wybraliśmy z ogromną pomocą ekspertki ze sklepu garnitur bizness. Mogłabym odnowić śluby z takim panem w garniturze, który narzuca sylwetce męskość, dostojność. Wyprostowana sylwetka i schowany brzuch to atrybuty mężczyzny w garniturze. W dżinsach i koszulce tak się nie wygląda. W przymierzalni mąż kroczył dostojnym krokiem, prezentując swoje ukryte wdzięki, ale trzeba było go w końcu zdjąć i wbić się w te przysłowiowe dżinsy i trampki. Jednym słowem wrócić do rzeczywistości.

Wypadałoby, żeby kobieta przy tak ubranym mężczyźnie równie elegancko wyglądała. Może jakaś mała czarna? Jak na razie odbicie w lustrze nie było dla mnie zbyt przychylne: wielki brzuch i nogi z parówek powstrzymały mnie przed zakupem. Do odwołania.

Pozdrawiam ciepło 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *