Już po badaniach prenatalnych

Badania prenatalne wypadły w dniu apogeum jelitówki. Mąż na zwolnieniu, syn też. Nie miałam sumienia, żeby kogokolwiek prosić o pozostanie z dziećmi w domu z powodu choroby, wszystkie moje koleżanki są dzieciate i nie chciałam narażać ich i ich dzieci na te jelitowe męki. Niestety nie mogłam przesunąć terminu, ponieważ tego typu badania robi się w konkretnym tygodniu ciąży, potem nie są już tak miarodajne i nie mają sensu.

Chłopaki zostali w aucie, ja doczłapałam się do przychodni i czekałam z dwugodzinnym poślizgiem. Starszy syn przychodził co chwila do automatu z gorącą czekoladą i sprawdzał, czy działa i czy  tym razem uda się wrzucić monetę. Za każdym razem wypadała.

Ale on się nie poddawał, miał nadzieję, że może za setnym razem automat zadziała. Wielka szkoda, że nie ma takiej determinacji, kiedy ćwiczy na ksylofonie czy perkusji, tam ma wszystko wymierzone co do minuty i ani sekundy dłużej. Pocieszam się, że to tylko genialne dzieci lubią  grać na instrumentach, reszta szkolnej populacji, czyli jakieś 99,9% tego nie znosi.

Wreszcie padł zmęczony w fotelu i prawie zasnął. Dziewczyny w poczekalni myślały, że nie poszedł do szkoły z powodu badań, pewnie chciał zobaczyć dzidziusia; uśmiechając się dyskretnie, nie wyprowadzałam ich z błędu.

Wreszcie moja kolej. Jestem pełna podziwu dla umiejętności i profesjonalizmu lekarzy wykonujących takie badania. Z niewidocznego dla takiego ignoranta jak ja, widzą i z obrazu czytają najmniejsze szczegóły. Budowa mózgu, szczeliny w mózgu, czaszka, sierp mózgu, połączone naczynia, fałd karkowy, twarz, nos, cztery jamy serca, pnie tętnicze, żołądek, nerki, jelitka, narządy płciowe, rączki, nóżki, szkielet. Wszystko wymierzone, wszystko sprawdzone, wszystko w normie. Uff…

Pamiętam, jak lekarz badał serce( które było wielkości paznokcia ) mojego drugiego synka w 12 tygodniu ciąży. Lekarz od badań prenatalnych wysłał mnie do swojego znajomego ( który pochodzi z Żar), ponieważ coś mu się nie spodobało na wykresie.

Tamten nie miał jakiegoś super sprzętu, ale doświadczenie, umiejętność skupienia i wyłapania fal, dźwięków bijącego serca pozwoliła mu na wydanie rzetelnej diagnozy. Obserwowałam jego skupienie podczas badania, to charakterystyczne wsłuchiwanie się w odgłosy przepływów i wyłapywanie szmerów i nie mogłam się nadziwić, a jednocześnie dziękowałam w duchu za stawianych na mojej drodze lekarzy, którzy opiekowali się mną i moim dzieciątkiem.

Podczas środowego  badania usłyszałam wreszcie kogo noszę pod sercem. Dziewczynka. Sama nie mogłam w to uwierzyć. Zareagowałam chyba zbyt egzaltowanie, z niedowierzaniem, że aż badający mnie lekarz zaczął się śmiać i zapytał, dlaczego jestem taka zdziwiona. Dlaczego?! Przez ostatnie tygodnie wmawiałam sobie i innym, jaka to jestem pewna, że  będzie chłopiec. Byłam w szoku. Lekarz stwierdził, że zareagowałam tak, jakbym usłyszała informację, że będę miała trojaczki. Ojej, nie pogardziłabym trojaczkami.

Moja konsekwencja w utwierdzaniu siebie, że będę miała chłopca, teraz utrudnia mi myślenie o dzidziusiu jak o dziewczynce. Nie potrafię używać zaimka ona. Może dlatego, że nigdy nie marzyłam o dziewczynce, nie projektowałam w myślach obrazów zawiązanych z posiadaniem córeczki. Nie wiem, ile minie czasu zanim oswoję się z tą myślą. Cieszę się ogromnie, jestem podekscytowana, ale to nie zmienia faktu, że muszę to sobie poukładać w głowie.

Róż, falbany, tiule, warkocze.., ? może,  ale  na pewno nie spodnie z łatami.

Pozdrawiam ciepło 🙂

 

 

 

4 odpowiedzi do “Już po badaniach prenatalnych”

  1. Aga!!!

    Jestem zachwycona i mocno zaskoczona.Ja tez potrzebuje chwili, aby te radość sobie ułożyć w głowie.Przecież „umawiałyśmy się” na chłopca…(przepraszam za obcesowość, ale troszkę się „wytrąciłam”…Gratulacje ponowne, a róże i tiule to prawdziwa rozkosz.

    1. Dokładnie, miał być chłopak 🙂 Specjalnie nic nie powiedziałam rano, żebyś miała przyjemność z czytania i moment suspensu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *