Imiona dla dzieci

Dzisiaj znajoma zapytała, czy jestem w stanie ją zaskoczyć, jeśli chodzi o imię dla mojego trzeciego dziecka. Kiedy powiedziałam , jak ewentualnie chciałabym, żeby miały na imię ( w zależności czy będzie chłopiec czy dziewczynka), stwierdziła, że owszem, zaskoczyłam ją.

Chociaż przy wyborze imion nie sugeruję się elementem zaskoczenia i  suspensu. Z imionami moich dzieci związane są realne , konkretne historie. To są imiona do których miałam bardzo osobisty stosunek. Innych sobie nie wyobrażałam, z całym szacunkiem do wszystkich imion i do wszystkich dzieci noszących różne imiona. W moim kalendarzu istnieje naprawdę kilka, które mogłabym nadać moim dzieciom. Na razie dwa przeszły, w tym jedno z trudem.

Ale po kolei.

Na studiach polonistycznych pisałam pracę semestralną  w oparciu o książkę Rocha Sulimy. Byłam przekonana, że jest to dwuczłonowe nazwisko. Do tamtej pory nie spotkałam się z takim imieniem. Kiedy doszło do mnie, że się myliłam, zakochałam się w nim. Od studiów, czyli przez jakieś dwadzieścia lat, imię gościło w moim sercu i czekało cierpliwie na malucha, który mógłby nosić je z dumą. Już wiedziałam, że żadne inne. Tylko to. I tak dziesięć lat temu urodził się Roch.

W 2010 roku poznałam historię chłopca z Holandii, który jako jedyny przeżył katastrofę lotniczą. Zginęły 103 osoby. Samolot w szczątkach, a ratownicy znaleźli ośmioletniego chłopca przypiętego pasami do fotela. Wzruszająca historia. Chłopiec miał na imię Ruben. Wtedy po raz pierwszy usłyszałam to imię i od razu się w nich zakochałam. Ubolewałam, że nie mam drugiego syna , a wszelkie próby, by pojawił się na świecie, spełzły na niczym.

Gdybym znała je wcześniej, na równi z Rochem, miałabym nie lada dylemat.

A tak, dzięki Bogu, niecałe dwa lata temu urodził się Ruben. Rubenek. Rubeniu.

Malina. Imię dla dziewczynki. Coś pięknego. Uwielbiam kwiatowo – owocowe imiona; Jaśminka, Jagoda, Róża. Ale Malinka ponad wszystkie.

Pamiętam, że dawno temu słuchałam audycji w radiu Zet. Ciekawe, czy ktoś jeszcze pamięta audycję, w której dzwoniący słuchacze musieli odgadnąć 15 wykonawców w ciągu kilku minut. Zadzwoniła dziewczyna, która miała na imię Malina. Nigdy nie zapomnę reakcji prowadzącego, był zachwycony imieniem. Nie mógł przestać powtarzać go w kółko. Bawił się nim na wszystkie możliwe sposoby. Słychać było, że usłyszał je pierwszy raz, podobnie jak ja. Zadomowiło się w mojej głowie na bardzo długo. Kto wie, może urodzi się dziewczynka.

To jest ciekawe, że imiona utkwią mi w pamięci na tyle mocno i głęboko, że żadna siła nie jest w stanie się ich stamtąd pozbyć.

Z ewentualnym  imieniem dla mojego trzeciego synka też wiąże się wzruszająca dla mnie historia. Na razie imię czeka i dojrzewa w mojej głowie.

Małżeństwo Żabińskich. Właśnie powstał o nich film. Małżeństwo, które w czasie drugiej wojny ukrywało Żydów w warszawskim ZOO, którego byli dyrektorami. Uratowali setki Żydów. Kochali zwierzęta. W domu mieli dziki, borsuka, rysie; ukochane koty Antoniny Żabińskiej i moje. Z tej miłości do rysiów nazwała swojego syna Ryś. Nie Ryszard, nie Ricardo (takie były sugestie moich włoskich koleżanek), tylko bardzo spodobało mi się to imię – Ryś. Mojemu synowi się podoba, mężowi kojarzy się ze zwierzęciem. No tak, bo od niego powstało.

Mam jeszcze dużo czasu na podjęcie decyzji. Na pewno będzie to trudny wybór. Limit imion wyczerpuje się.

Czasami czytam, że ktoś robi krzywdę dziecku, nadając mu dziwne imiona. Do mnie takie zarzuty nie docierają, jestem na nie kompletnie zamknięta i głucha. Nikt nie nazywa dziecka śmietnik, czy kapusta. A ci, którzy twierdzą, że dzieci będą się śmiały z takiego czy innego imienia, moim zdaniem, sami mają z tym problem a nie dzieci. I to oni oni muszą to przepracować.

W tamtym roku mała dziewczynka uznała, że mój ośmiomiesięczny wtedy synek jest już na tyle duży, że można z nim porozmawiać. Zmyliła ją jego stojąca postawa. Podeszła do niego i mówi: hej, jak się nazywasz. Ja na to: Ruben. A ona: a dlaczego? Uśmiechnęłam się i zapytałam: a ty, jak masz na imię? Ludmiła. No i wszystko jasne 🙂

W tym roku przyjechała do babci starsza o rok. Biega za moim synkiem i woła z czułością: Rubeniu, Rubeniu.

I czy to dzieci mają problem z imionami czy ich hermetyczni rodzice?

 

Pozdrawiam ciepło 🙂

 

 

 

 

 

3 odpowiedzi do “Imiona dla dzieci”

  1. A ja myślałam o Róży właśnie, ale Malina jest słodka! A jeśli chodzi o imieniu dla chłopca, to myślałam o Rogerze, bo jest oryginalne i pasuje do Rocha i Rubensa, ale Ryś powala i wymiata! Pozdrawiam. Mama Aleksa i Emilii 👩👶👧

    1. Roger ciekawe imię, pamiętam, że był w „Niani” z Dygant 🙂 Ryś jest super, ale trza będzie przekonać Rafałka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *