Olejek lawendowy

Jeden z wielu olejków, które należy mieć w domu. Znany jest sposób na aromatyczny zapach w   szafie  z ubraniami : suszone kwiaty lawendy przechowywane w płóciennym woreczku na długo pozwolą zachować świeżość ubrań. Ja wykorzystuję lawendę do trochę innych celów. Lubię wieczorem zakropić poduszkę i kołdrę olejkiem lawendowym, to wpływa kojąco na układ nerwowy. Ten zapach mnie uspokaja, łagodzi skutki stresu i  zmęczenie po całym dniu bieganiny. Niweluje napięcie, odpręża. Ułatwia mi zasypianie. I tak wieczorem, kiedy nie mogę zasnąć , otulam się tą lawendową pierzynką, kojący zapach przenosi mnie do krainy pięknych snów.

Pozdrawiam ciepło:)

 

Bądź zdrów- smacznego!

Wydawnictwo Watra, Warszawa 1984

Irena Gumowska, która napisała książkę „Bądź zdrów-smacznego”,  jest również współautorką książki, o której pisałam wcześniej „Kuchnia i medycyna”. Nie jest to najświeższa pozycja, ale warta polecenia i godna przeczytania. Książka, która zajmuje w mojej kuchni ważne miejsce, która przypomina mi o odżywczej i leczniczej roli roślin. W sposób bardzo przystępny i jasny opisuje i charakteryzuje kolejne ziarna, rośliny strączkowe, warzywa i owoce. Do każdego rozdziału dodaje przepisy, bardzo szybkie i proste w przygotowaniu.

Wydaje mi się, że bardzo ważna jest profilaktyka. Jak mówi porzekadło „lepiej zapobiegać niż leczyć”. Tak naprawdę jesteśmy zdani na siebie i to od nas zależy stan naszego organizmu, od nas zależy jakość naszego życia. Mamy wybór. Odpowiednim żywieniem nie tylko możemy utrzymać zdrowie, ale również wyleczyć się z wielu chorób i niedomagań. Racjonalne odżywianie pozwala niwelować skutki stresu, pozwala odtruć organizm w i tak już bardzo zanieczyszczonym środowisku.

Książka wydana w latach 80-tych, ale zagadnienie bardzo aktualne. Kochajmy siebie i dbajmy o nas samych i najbliższych. W ten sposób wyrażamy troskę o jakość naszego życia.

Pozdrawiam gorąco:)

 

Probiotyki

Po raz  pierwszy o roli probiotyków dowiedziałam się z książki „Uwolnij moc kobiecego mózgu”.   Przewód pokarmowy to nasz drugi mózg , a wytwarza więcej niż on neuroprzekaźników czyli  głównych związków biochemicznych regulujących nastrój i poziom energii. Probiotyki wspierają układ trawienny dzięki namnażaniu w jelitach zdrowych bakterii. Oczywiście najlepsze są naturalne probiotyki (kiszonki),  i tak codziennie naprzemiennie zjadam porcję kapusty kiszonej, ogórków i moje odkrycie sok z buraków kiszonych. Naprawdę pyszny. Ale od czasu do czasu wspomagam moje jelita zdrowymi bakteriami z kapsułki.

Tak mnie wciągnął ten temat, że zaczęłam dużo o nich czytać i  szukać najlepszej dla mnie opcji. Oczywiście były to poszukiwania amatora, moja wiedza na ten temat nie jest obszerna , ale wyszperałam, że jeżeli stosować probiotyki, to te najwyższej jakości. Muszą to być produkty zawierające żywe kultury  ludzkich szczepów bakterii – od 10 do 60 miliardów jednostek dziennie. Minimum cztery szczepy bakterii w kapsułce (jeden szczep DDS-1). Ważne jest zdrowe odżywianie, wspomaganie organizmu najwyższej jakości jedzeniem , gęstym w substancje odżywcze, bez tego nawet probiotyki zagubią się w otchłani chemicznie przetworzonej żywności.

Znalazłam taki probiotyk firmy Doppel herz aktiv na drażliwe jelita – spełnił wszystkie możliwe kryteria i oczekiwania.

Pozdrawiam gorąco:)

Okruchy dnia (9)

Dzisiaj doświadczyłam opieki Bożej; każdy mój dzień utkany jest z takich małych obecności, małych cudów, troski. Niby nic, ale dla mnie to ogromna wartość. Ważne jest, żeby umieć je zauważać, zanim stwierdzi się kategorycznie, że Boga nie ma. U mnie to  też nie nastąpiło z dnia na dzień; uczyłam się Jego  obecności pomału, oswajałam Jego Słowo. Jezus jest cierpliwy, daje nam wolność, do niczego nie zmusza. Pomału przedzierałam się gąszcz swoich słabości;  karczowałam las, żeby ujrzeć zaproszenie do jego Serca.

A teraz proza życia. Poszukiwałam probiotyku . Chodziłam po aptekach i nie mogłam znaleźć. Zależało mi na tym jednym konkretnym , którego używam od czasu do czasu. Jedyny probiotyk, który zawiera cztery szczepy bakterii, w tym DDS-1, dwa prebiotyki i  nie zawiera cukru, laktozy, glutenu ani żelatyny.

Trafiłam w końcu do apteki, w  której aptekarka  zgodziła się zamówić tabletki na jutro. Cena 51 zł, nie tak źle, w Superpharmie płaciłam za 30 tabletek ponad 60zł. No i wykonała telefon,  zamówiła. Już miałam wychodzić, kiedy mój wzrok padł na egzemplarze z przeceny. I co widzę, moje probiotyki, przecenione na 33 zł. Czyż to nie cudowne:)

Pozdrawiam gorąco:)

Okruchy dnia (8)

Wiosna. Pewnie pojawiła się na ustach każdego mieszkańca miasta, miasteczka, wsi. W każdym z tych miejsc inaczej budzi się do życia, inaczej pachnie, inaczej zaprasza do jej celebrowania. Ja odnalazłam ją w parku; błękitne spojrzenie kwiatków zachwyciło moje dziecko. W paluszkach rozcierał ich zapachy; aksamitne płatki poddawały się jego dotykowi. Ze skupieniem poznawał ich kolor i świeżość.

To już Twoja druga wiosna, syneczku…

 

 

Olejek Tamanu

Przy okazji pisania o przebarwieniach wspomniałam o olejku Tamanu. Nie rozpisywałam się na temat jego cudownych właściwości, ponieważ zaczęłam go stosować od niedawna.Ale  już widzę efekty. To działa!

Trochę teorii: jest bardzo skuteczny w leczeniu problemów skórnych, pomaga przy łuszczycy, trądziku, bliznach. Mieszkańcy Polinezji używali go jako kosmetyku przeciwsłonecznego. Lepiej korzystać ze źródła niż z chemicznie przetworzonych preparatów. Poza tym ma właściwości gojące, nawilżające i przeciwzapalne, działa przeciwbólowo, zmniejsza opuchliznę, regeneruje skórę; dodatkowo zwalcza bakterie, grzyby i wolne rodniki. Nadaje się do każdego rodzaju cery.

Ja stosuję go bezpośrednio na skórę twarzy, na krem, rano i wieczorem. Oprócz tego smaruję suchą narośl na kostce, która niezmiennie towarzyszy mi od kilku lat i nie chce opuścić. Ale myślę, że nadszedł jej kres, bo zaczyna się zmniejszać, jest wyraźnie spłaszczona.

Wracając do przebarwień. Wiem, że jest to proces, może kilkuletni, ale widzę światełko w tunelu. Cera jest rozjaśniona, rozświetlona , opuchlizna pod oczami wchłania się w skórę. To jest już mój hit!

Pozdrawiam gorąco:)

Wracam do różeńca górskiego

 

 

Pisząc o różeńcu nabrałam ogromnej ochoty, żeby dać mu jeszcze jedną szansę. Dzisiaj zaparzyłam z niego odwar ( poznałam nowe słowo – odwar gotujemy, a napar zalewamy; można powiedzieć, że gojnik jest naparem, a różeniec odwarem).

Wypiłam małą filiżankę i …może nie jest to white chocolate mocca, ale można się rozsmakować. Smak ma delikatnie cierpkawy, ale wyczuwalna jest nuta pomarańczy. Ładnie pachnie, a to już coś. Nastrój na pewno mi się poprawił:). Trzeba znaleźć czas, żeby ją zaparzyć, czasami trudno się zmobilizować. Mówię o sobie. To co ważne, to nie jest wskazana dla dzieci poniżej 12 roku życia. Mój starszy syn pewnie się ucieszy.

Pozdrawiam gorąco:)

Okruchy dnia (6)

Kiedy Ty, Jezu,  pierwszy raz do mnie przyszedłeś? Kiedy zatrzymałeś mnie w biegu, kiedy  pozwoliłeś  wysłuchać,  zobaczyć? Nie musiałeś nic mówić. Teraz wiem, że każdego dnia wiernie czekałeś pod drzwiami, pukałeś cichutko, nienachalnie. Moje serce nie było gotowe, abyś w nim zamieszkał, zbyt leniwe  na pracę, na zmianę, zbyt ślepe na światło i zbyt zimne, by mogło w Tobie zakwitnąć. Czekałeś  wiernie. Ale jak długo można Cię zwodzić, jak długo udawać, że wszystko jest dobrze, jak długo mamić Cię nieprawdą o sobie. Ty, Boże, wiesz wszystko, przecież to Ty jesteś Stwórcą mnie samej. Nie chcę uciekać od siebie przepełnionej Twoją miłością. Teraz trzymam Cię mocno za rękę, nie chcę puścić, bez Ciebie nie ma mnie.

To była wiosna. Zimna, szara, ciągle padało i słońca nie było w ogóle widać na niebie.  Widok z okna przygnębiający, milion samochodów na godzinę, bloki, bloki, bloki. Stałam tak, patrzyłam przed siebie, myślałam o pszczołach, które wymierają na potęgę, o tym, jak w tym strugach deszczu trudno im zapylać kwiaty, z jakim trudem żyją odymiane smogiem z samochodów.  Popatrzyłam w niebo, myśli mi zawirowały w głowie : „Boże, ja to wszystko zniosę, ja Ci za wszystko dziękuję, przetrwam tę ciemność, ale chcę to zrobić z Tobą, sama nie dam rady. Gdybyś tylko na chwilę przytulił mnie do Siebie, gdybyś  pozwolił mi zanurzyć się w Tobie, będę silna”. I wtedy rozstąpiło się niebo i moja szara kuchnia cała się rozświetliła, zapanował w niej blask nie do opisania. Byłam w szoku, wyjrzałam na prawo- leje i ciemno, na prawo – leje i ciemno, na wprost – Ty Boże przyszedłeś do mnie. Na mojej drodze pojawiło się światło, nadzieja; ślady,  po których mogłam rozpocząć swoją wędrówkę . W ciszy celebrowałam to spotkanie, z drżeniem serca napawałam się tą chwilą. Zbyt krótką. Ciągle mi mało Ciebie, Panie…

Zadbaj o swój kobiecy mózg

I ja znów o tym mózgu. Co takiego ma w sobie, że budzi takie zainteresowanie i dlaczego zaznaczyłam „kobiecy”, a nie „męski”. Nie jestem walczącą feministką, ale myślę, że to przede wszystkim kobiety dbają o zdrowie swojej rodziny; pilnują, żeby dzieci wypiły tran, a mężczyźni  ziółka. To one stoją na straży domowej apteczki. Mój mąż nazywał mnie zawsze domowym lekarzem. Niestety straciłam ten tytuł, kiedy pojechaliśmy w czasie ciąży na badania genetyczne bez ani jednego wyniku moich badań. Byłam pewna, że pobiorą mi krew i na tym się skończy. Bardzo się myliłam, mąż musiał wracać po nie do domu przez całe miasto. Po długim czasie tytuł został mi zwrócony, ale musiałam się wykazać ponad  siły:) Dlatego kobiecy mózg to siła, to kobiety zawiadują całym domem, planują posiłki, kierują codziennymi sprawami, zajmują się dziećmi.

Co zrobić, żeby o niego dbać, jak go szanować? Na te pytania odpowiada psychiatra, który zajmuje się badaniem mózgu, Daniel G. Amen w książce „Uwolnij moc kobiecego mózgu”. To tutaj znalazłam informacje na temat korzenia, który nosi nazwę -rożeniec górski.  Od razu go kupiłam, żeby wprowadzić do stałego rytuału. Ubolewam, ale nie znalazł należnego miejsca w naszym domu. Różni się od gojnika tym, że trzeba go kilka minut gotować, potem odcedzić. Niby nic wielkiego, a jednak zabrakło mi chęci. Poza tym nie ma smaku delikatnej herbatki tylko gorzkawego naparu. Przypominając sobie jego właściwości, uważam,że popełniłam błąd, nie dając mu szansy. Już zakomunikowałam rodzinie, że wracamy do różeńca.

Różeniec górski to arktyczny korzeń. Rośnie w arktyczno-wysokogórskich rejonach pókuli północnej. Właściwości:

  • zwiększa odporność na stres; substancje zawarte w różeńcu obniżają stężenie kortyzolu w organizmie (poprawia nastrój)
  • chroni serce, reguluje ciśnienie krwi
  • skuteczny w leczeniu depresji, dlatego lepiej nie pić go wieczorem, gdyż ma działanie energetyzujące
  • dobry na pamięć i koncentrację
  • zwiększa wydolność fizyczną; rosyjscy naukowcy z Ministry of Defense Industry of Russian  doszli do wniosku, że wykazuje działanie przeciwzapalne i pomaga chronić tkankę mięśniową podczas ćwiczeń
  • może zapobiec chorobie Alzheimera; chińscy naukowcy z Jiangsu Institute of Nuclear Medicine na łamach „European Journal of Pharmacology” wykazali, że różeniec górski dzięki substancji zwanej salidrozyd chroni neurony przed stresem oksydacyjnym, a tym samym przed śmiercią komórek, co przyczynia się do chorób neurodegeneracyjnych.

Czyż to nie cudowne lekarstwo!!

Od jutra wracam do różeńca. Będę go pić na zmianę z gojnikiem.  Uwolnijmy moc kobiecego mózgu!

Pozdrawiam gorąco:)

Dom wydawniczy Rebis

 

 

Okruchy nocy

 

Dzisiaj w nocy moje pociechy zakradły się  do mojego  łóżka. Dwie najważniejsze istotki ; dwa oddechy, które swoim miarowym i spokojnym rytmem otulały moją bezsenność, mój niepokój. Dwa blaski oświetlające moją drogę, mój każdy dzień.  Moje dwie życiowe mądrości, które uczą mnie każdego dnia  od nowa, dwie ciepłe główki poddające się mojemu czułemu dotykowi. Zamykam wszystkie okna, zapalam ogień i chronię go w wielkim palenisku, , dopóki mogę, dopóki starczy sił,  czuwam…